Tagi

Imperium Osmańskie jawi się w naszych wyobrażeniach niczym kraina z Baśni tysiąca i jednej nocy. Miejsca takie jak Damaszek, Aleppo czy Konstantynopol przywodzą na myśl wielobarwne targi pełne tkanin, biżuterii, przypraw z Dalekiego i Bliskiego Wschodu oraz karawany wielbłądów przemierzającej pustynne piaski. Są to tereny przesiąknięte słońcem, suchym powietrzem oraz niezwykłą kulturą, czasami trudną do zrozumienia dla przeciętnego Europejczyka.

W czasach największego rozrostu terytorialnego Turcy osmańscy mieli pod swoim władaniem znaczną część Bałkan, całą linię brzegową Morza Czarnego, tereny Przedkaukazia, Azji Mniejszej, Półwyspu Arabskiego i afrykańskie wybrzeże Morza Śródziemnego aż po Algierię. Z państwem tak rozległym, również pod względem kultury oraz religii, nie tylko się liczono, ale tworzono na jego temat liczne legendy. A najbardziej nimi owianym było najlepiej strzeżone miejsce w pałacu sułtana – harem.

Jak pisze Dariusz Milewski: harem stanowił osobną część pałacu sułtańskiego. Był on zamknięty dla osób postronnych i zarezerwowany dla rodziny i kobiet sułtana. Niewolnice do pałacu wybierano spośród jeńców lub na targowiskach. Z chwilą przyjęcia do pałacu kwaterowano je w osobnych pawilonach jako tzw. adżemi – nowicjuszki. Opiekowała się nimi ochmistrzyni – kahja kadyn. W pałacu nowicjuszki uczyły się zasad islamu i kształciły w umiejętnościach, jakie im najbardziej odpowiadały – haft, śpiew, taniec czy sztuka lecznicza. Najzdolniejsze awansowały i były przeznaczane do osobistych posług sułtanowi. Te, które sułtan wybrał do łoża, nosiły tytuł „has odalik” (odaliska) lub „haseki” (chaseki).

Harem oczywiście był częścią zamieszkiwaną nie tylko przez kobiety, ale również eunuchów, którzy zajmowali się przede wszystkim zapewnieniem bezpieczeństwa (choć nierzadko zapewniali również towarzystwo znudzonym i samotnym niewolnicom). Było to miejsce działające według zasad tradycji, obowiązku oraz ceremonii świata skupionego na jednym celu – podbiciu serca sułtana. Jednakże nazwa Dom Szczęśliwości (jak nazywały go jego mieszkanki) wydaje się ironiczna w świetle tego, jak naprawdę wyglądało w nim życie. Intrygi, spiski, potajemne sojusze, poplecznicy o charakterach chorągiewek na wietrze i ciągły niepokój przed starością, która była wstanie pokrzyżować najważniejszy cel żon oraz nałożnic Cienia Boga Na Ziemi – zostania walide sultan – matką panującego władcy, najważniejszą kobietą nie tylko w haremie, ale w całym osmańskim świecie.

Ta walka o przetrwanie oraz życie w zamkniętym, nienaturalnym środowisku bardzo często prowadziła do apatii, neurotyzmu oraz dewiacji. Jednak pomimo wszystkich wad i historii o nałożnicach karanych za występki przez zaszycie w płóciennym worku i utopienie pod osłoną nocy w Bosforze, sułtański harem wciąż fascynuje Europejczyków, niczym zakazany owoc. I właśnie, dlatego temat ten jest tak interesujący dla twórców powieści historycznych.

Powieść historyczna – jak pisze Peter Prange – różni się od książki historycznej, a pisarz nie jest historykiem. Choć obaj przedstawiają wydarzenia historyczne, to jednak w innym celu. Historyk próbuje zrekonstruować minione dzieje jak najbardziej dokładnie i zgodnie z rzeczywistości, natomiast autora powieści interesuje przede wszystkim symboliczne znaczenie, które dostrzega w konkretnej historycznej sytuacji. Jego uwspółcześnienie to jedyne zadanie pisarza. Historyczna rzeczywistość nie jest więc dla niego sensem i celem pracy, lecz rodzajem kamieniołomu, źródłem materiału do powieści.

Katie Hickman jest bestsellerową pisarką powieści historycznych i podróżniczych. Nominowana do Thomas Cook Travel Book Award, jest dzieckiem z rodziny dyplomatycznej, które dzieciństwo spędziło na placówkach w Europie, Dalekim Wschodzie oraz Ameryce Południowej. Sama o sobie mówi, jako o podróżniczce do zakazanych królestw – po ukończeniu studiów na Oksfordzie wyruszyła zwiedzać na własny rachunek świat łącząc to z drugą pasją – pisarstwem. W Polsce zadebiutowała książką prezentującą wybrane sylwetki słynnych kurtyzan, zaś Drzwi do ptaszarni to powieść przygotowywana piętnaście lat – tyle czasu zajęło jej zebranie informacji potrzebnych do stworzenia opowieści o Imperium Osmańskim w wieku jego świetności.

Jest to historia w historii – dwa połączone ze sobą wątki rozgrywają się równolegle w czasach współczesnych i w 1599 roku, kiedy to do Konstantynopola przybywa organmistrz Thomas Dallan oraz angielski kupiec Paul Pindar (obie postacie są historyczne). Dallan został oddelegowany w imieniu królowej Elżbiety I do przekazania sułtanowi Mehmetowi III niezwykłego daru – wspaniałej pozytywki, którą składał na terenie pałacu Topkapı.

Natomiast Pindar z jednej strony miał sprawować pieczę nad całym przedsięwzięciem, zaś z drugiej był osobą pogrążoną w żałobie po stracie narzeczonej w morskiej katastrofie. I ten wątek przyczynia się do powstania wciągającej intrygi, która ukaże nam zasady, prawa oraz naturę ludzi Imperium Osmańskiego, gdyż zwykłym zbiegiem okoliczności okaże się, że ukochana Paula nie tylko żyje, ale znajduje się w miejscu niezwykle bliskim, a jednocześnie oddalonym do granic możliwości – sułtańskim haremie.

Drzwi do ptaszarni są napisane stylem, który zapewnia przeczytanie książki w jedną noc, trzymając czytelnika w napięciu do ostatniego zdania. Świetnie przygotowane pod względem historyczno-kulturowym, ukazują niezwykły obraz kraju Turków osmańskich – krainy wielokulturowej, z niezbadanymi losami ludzi – a w szczególności pięknych kobiet, gdyż z biednych, niemalże dzikich terenów trafiały one do najpiękniejszych miast, najbogatszych domów, stając się bardzo wpływowymi istotami. Jedyne, czego potrzebowały do osiągnięcia tego celu była uroda i inteligencja.

Z książki Hickman wyłaniają się również dwa obrazy Turcji, jako Imperium i jako kraju współczesnego, żyjącego w cieniu swojej historii.

Konstantynopol końca XVI wieku to kraina lata – upalna, tłoczna, wielobarwna, wypełniona orientalnymi zapachami. Jest on wierny swoim tradycjom, zwyczajom oraz prawom – europejskie wpływy nie mają jeszcze takiego znaczenia jak w późniejszych wiekach, gdyż to z Imperium, a nie krajami kontynentu, należy się liczyć. Choć ta sytuacja wkrótce zacznie się zmieniać.

Turcja roku 1599 była już krajem po przejściach – miała za sobą okres świetności rozwoju naukowego, jak i czas politycznych wpływów środowiska religijnego, które przyczyniły się do zniszczenia kilku cennych miejsc wiedzy. Za krajem były już pierwsze znaczące bunty janczarów, a wkrótce wojny z Habsburgami miały doprowadzić do Bitwy pod Wiedniem, po której znaczenie tego państwa zaczęło systematycznie słabnąć, aż do 1909 roku, w którym ostatni autokratyczny sułtan zostaje zdetronizowany, a kraj trafia pod panowanie Młodotruków. Czas osmańskiego lata się kończy.

Turcja czasów współczesnych jest w powieści jedynie szkicem, oglądanym oczami młodej doktorantki Elizabeth, badającej historię tajemniczej angielskiej kurtyzany – niejakiej Celii Lamprey. Tej samej, której śmierć opłakiwał przed przybyciem do Konstantynopola Paul Pindar. W celu zbadania tej sprawy Elizabeth wyrusza do Stambułu, miasta osnutego zimową aurą senności.

Była stolica Imperium została przedstawiona w sposób symboliczny, jako uśpiona snem zimowym kraina, będąca cieniem zamierzchłych czasów. Orientalny pałac Topkapı jest w powieści miejscem pustym, wypełnionym duchami przeszłości, które szczególnie upodobały sobie zapomniany harem. Ten sam, będący świadkiem upadku tego wielkiego mocarstwa oraz miejscem, w którym rozwiązano ostatni Dom Szczęśliwości.

O tych wydarzeniach, z przełomu XIX i XX wieku, pisze Peter Prange, niemiecki doktor filozofii, tłumacz oraz powieściopisarz, który w Polsce wydał dopiero dwa tytuły – inspirowanych sztuką malarską Złodziei nieba oraz Ostatni harem, którego akcja toczy się na tle wydarzeń burzliwego końca Imperium Osmańskiego oraz eksterminacji Ormian.

Jest to opowieść o dwóch kobietach – Czerkiesce i Ormiance, muzułmance i chrześcijance – które łączą siostrzane więzi przyjaźni, wyróżniającej się w obliczu państwowych przekonań. Dziewczyny cudem przeżywają masakrę w swojej wiosce i zrządzeniem losu trafiają do haremu sułtana Abdülhamida II. Toczą tam życie (jak wszystkie ich poprzedniczki) odcięte od świata zewnętrznego, skupione na intrygach i wspinaniu się po drabinie hierarchii Domu Szczęśliwości. Jednak nie dane jest im dożyć swoich dni wedle tradycji obowiązujących w pałacu, gdyż 27 kwietnia 1909 roku sułtan zostaje obalony, a kobiety z haremu wyzwolone. W tym właśnie momencie dla bohaterek powieści Prange, Fatimy i Elizy, będzie to początek wydarzeń, które na zawsze odmienią ich życie.

Rzucone na dwie różne drogi, zostały mocno doświadczone przez życie w Turcji okresu wielkich przemian. Ten czas zmian i drastycznych wydarzeń wystawił ich przyjaźń na poważną próbę, z której wyszły jako postacie silne, ze zmienionym systemem oczekiwań wobec siebie i świata.

Problem z uwolnieniem kobiet sułtana polegał na tym, iż one wcale nie chciały tej wolności. Większość z nich od lat dziecięcych żyła w miejscu, w którym nie musiały przejmować się przyziemnymi sprawami – nie były z żadnym stopniu przygotowane do normalnego życia, toczącego się za murami pałaców Yıldız czy Dolmabahçe. Za czasów autokratycznych sułtanów były postaciami nietykalnymi, wysoko uprzywilejowanymi, których widok był nagrodą dla nielicznych. Gdy zaś Młodoturcy wmusili im wolność, ich życie zmieniło się diametralnie. Część wróciła do rodzin zamieszkujących odległe, biedne regiony kraju, inne musiały zacząć sobie radzić w nowej rzeczywistości stając się pożądanymi okazami w handlu żywym towarem lub estradowymi atrakcjami z sułtańskiego haremu. Jednak wszystkie zaczynały nowe życie w kraju, który dopiero się tworzył, a nie każdy chciał być jego częścią.

Peter Prange porusza w książce kwestię pogromu Ormian, o której niewiele u nas się mówi. Przeciętny Polak jest świetnie poinformowany o eksterminacji Żydów, ale zapytany o nację ormiańską, nie ma nawet pojęcia, że jej diaspora jest jedną z kilku, której III RP ustawowo przyznała status mniejszości narodowej. Obca jest mu historia tego narodu, ba nawet posługując się ich oryginalnym nazewnictwem miałby problemy z dopasowaniem go do ojczyzny – Armenii. Dlatego sięgnięcie po Ostatni harem to przede wszystkim wyprawa do miejsca wielkiej tragedii, za którą do tej pory Turcja nie ma zamiaru wziąć odpowiedzialności. Młodoturcy byli nie tylko postępowymi politykami, ale również ludźmi odpowiadającymi za tak zwane zapomniane ludobójstwa – na Asyryjczykach, Grekach i Ormianach. Holocaust tak silnie zajął naszą uwagę, że na długi czas zapomnieliśmy o innych narodach, które doświadczyły podobnej eksterminacji.

Ostatni harem jest również świetnym przedstawieniem kultury, którą lubimy krytykować za ograniczanie praw kobiet i narzucanie im męskiej woli. Peter Prange pisze o tradycjach islamskich i ogólnie kraju osmańskim w sposób człowieka, który dostrzega sens w bezsensownych dla Europejczyka zasadach – jak zakrywanie twarzy u kobiet. Tak naprawdę nie opowiada on się po żadnej stronie – ani w kwestiach religii i kultury, ani w kwestiach polityki. Po prostu opowiada historię ludzi, którym przyszło żyć w takiej a nie innej rzeczywistości.

Powieści historyczne pełnią różne funkcje. Z jednej strony informują czytelnika o wydarzeniach, mających miejsce w przeszłości – nierzadko zachęcając go do późniejszego zbadania kwestii pod względem ściśle historycznym. Prezentują również ludzi, kultury, światy, których nigdy nie będzie nam dane zobaczyć na własne oczy. I, w końcu, bywają alegoriami, obrazującymi problemy/wydarzenia pojawiające się wciąż i wciąż od nowa, z którymi nadal nie jesteśmy sobie w stanie poradzić.

Opublikowane na Polemizuj z kulturą (6/08/2012)

Opublikowane na Wywrota.pl (16/08/2012)

Reklamy