Siedziała na drewnianej ławce, obserwując zatopiony w ciepłych promieniach zachodzącego słońca dworzec. Mewy krążyły z głośnymi okrzykami nad liniami trakcji kolejowej, przypominając o morskich falach łagodnie opływających brzegi miejscowej plaży. Powietrze wypełniał zapach soli i letnich wibracji, a okrągły zegar z prostymi, czarnymi wskazówkami odliczał czas powrotu do rzeczywistości.

Peron powoli zapełniał się ludźmi – opalonymi turystami ze zrelaksowanymi twarzami. Ciągnęli bagaże w powolnej pielgrzymce ludzi wracających z ziemi obiecanej.

Jakaś para usiadła na pobliskiej ławce, wtulając się w siebie i łapiąc ostatnie wakacyjne promienie, szepcąc przy tym obietnice, których spełnienia byli pewni.

Małżeństwo z dwójką małych dzieci przystanęło koło dużej donicy, wypełnionej biało-czerwonymi surfiniami. Chłopczyk, będący starszym z rodzeństwa, natychmiast zanurkował do jednej z toreb, wyciągaj małą ciężarówkę, którą zaczął okrążać krawędź kwietnika, wydając przy tym odgłosy naśladujące pojazd. Natomiast śpiąca do tej pory w nosidełku u ojca dziewczynka otworzyła oczy, z ciekawością rozglądając się po nowym terytorium.

Grupka dziewczyn z barwnymi bransoletkami na przedramionach i brązową opalenizną, usadowiła się nieopodal niej na kolorowych walizkach, puszczając wakacyjne hity z małego żółtego odtwarzacza. Roześmiane wydawały się z ufnością patrzeć w nadchodzący rok.

Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie, wsłuchując w ich żywe relacje wydarzeń z pobytu nad morzem. Sama miała wrażenie, że przyjechała tutaj nie dwa tygodnie, a całe lata temu – szukając odpoczynku od wszystkiego, co działo się w prawdziwym życiu. Obecnie czuła jedynie spokój i rozkoszną ciszę, która zastąpiła kilkumiesięczny natłok myśli.

Powrót do nowej rzeczywistości nie wydawał się już tak przytłaczający. Coś na nią czekało, ale nie miała ochoty zagłębiać się w te uczucia – po prostu postanowiła dać się im ponieść. Koniec z analizowaniem, rozbieraniem na części pierwsze. Dla niej nadchodzący rok miał być pierwszym z wielu, które nie były ściśle zaplanowane. Nie istniał już żaden cotygodniowy grafik działań, nie było punktów obowiązkowych do odhaczenia. Wszystko stało się znakiem zapytania, możliwościami mogącymi zaprowadzić ją w nowe miejsca.

Kobiecy głos, poprzedzony charczącym dźwiękiem włączenia głośników, zapowiedział zbliżający się pociąg.

***

Odgłosy zbliżającego się pociągu przyśpieszyły mu tętno. Wiedział, że wagony zatrzymają się na drugim peronie dokładnie za kilka minut. Poprawił zapięcie plecaka i puścił się sprintem wzdłuż ostatniego odcinka głównego deptaka. Musiał pokonać jeszcze jeden zakręt, przejście dla pieszych i już będzie pod małym, pomalowanym na piaskowy kolor budynkiem dworca.

Powietrze wypełniały wakacyjne zapachy pieczonych gofrów i smażonych ryb z lokali, w których zaczęto już serwować kolacje. Biegnąc obok stoisk z pamiątkami zdążył rzucić jeszcze ostatnie spojrzenie na opalone nogi dwóch wczasowiczek. Jedna z dziewczyn zaśmiała się kręcąc z pobłażaniem głową, czym wywołała na jego twarzy łobuzerski uśmiech.

Nie bardzo chciał wracać do domu, ale nie mógł też olać rocznicy ślubu rodziców, choć myśl o spotkaniu ze starszą częścią rodziny już wywoływała w nim westchnienie człowieka, mającego dźwigać wielki głaz.

Nie musiano mu przypominać, że powinien podjąć jakieś kroki, ukierunkować swoje życie – sam dobrze o tym wiedział. Tylko nie bardzo miał na to ochotę. Nic go nie trzymało w jednym miejscu i wcale tego nie żałował, był przekonany, że na stateczność miał jeszcze sporo czasu. A teraz powinien się wyszumieć, zobaczyć jeszcze trochę świata. Posady za biurkiem od ósmej do czwartej i piątkowych wyjść na piwo z kumplami nie zaliczał jeszcze do szczytu swoich możliwości. Nie chciał się ograniczać. Jeszcze nie teraz.

To, co liczyło się na obecną chwilę, to szybkie odhaczenie rodzinnej imprezy i wyjazd na żagle na Mazury, a potem czas pokaże. Może ruszy odkryć nowe lądy na nieznanych morzach – uśmiechnął się do siebie na myśl, co o tym pomyśle powie jego ukochana rodzicielka. Na pewno nie przedstawi jej go jako rocznicowego prezentu.

Z trzeszczących głośników dobiegł go kobiecy głos. Przeciął szybko przejście dla pieszych i wbiegł do budynku dworca. Pociąg szykował się do odjazdu.

***

Usiadła koło okna, chowając torbę na półce nad siedzeniem i wyciągając książkę z płóciennego plecaka. Pomarańczowe światło wypełniało pusty przedział, który w ciągu najbliższych dwóch godzin jazdy wypełni się po brzegi powracającymi z urlopów ludźmi.

Wstała jeszcze, by uchylić okno i wpuścić podmuch morskiego wiatru do przedziału. Na zewnątrz czyniono ostatnie przygotowania przed odjazdem. Peron był już prawie pusty, a ostatni podróżni pośpiesznie wrzucali swoje bagaże, chcąc jak najszybciej wygodnie ulokować się wewnątrz wagonów i przygotować do długiej drogi powrotnej.

Z małego, uroczego budynku dworca wybiegł w pośpiechu spóźniony chłopak z rozwianą czupryną ciemnych włosów. Zamachał na konduktora i niemal przeskoczył z peronu pierwszego na drugi, podbiegając do drzwi, które za chwilę miały się zamknąć. Uśmiechnął się z wdzięcznością i rzucił coś do pracownika pociągu wywołując jego śmiech. Potem mężczyzna dał znać, że można ruszać i zatrzasnął drzwi. Rozległ się gwizdek i maszyna ruszyła.

Usiadła wygodnie skupiając się na lekturze z dziwnym uczuciem ciepła, rozlewającym się po jej ciele. Pomimo nabierającego prędkości pociągu, miała wrażenie jakby świat miał się za chwilę zatrzymać.

***

Przechodził między przedziałami, szukając jakiegoś pustego, aż dotarł do ostatniego w wagonie, w którym siedziała tylko pochylona nad książką dziewczyna. Musiała być w podobnym do jego wieku. Odsunął oszklone drzwi i wchodząc do środka rzucił plecak na jedno z siedzeń.

– Wolne? – zapytał zaczytaną pasażerkę, która zdawała się w pierwszej chwili nie zauważyć jego wejścia.

Dziewczyna oderwała wzrok od kremowej strony i spojrzała na niego, jakby wyrwano ją właśnie z innej rzeczywistości.

– Jasne – odparła z uśmiechem, który rozświetlił jej niebieskie oczy.

I wtedy poczuł jak przyjemne ciepło rozlewa się po całym jego ciele, a świat zatrzymuje się w miejscu.

Reklamy