Tagi

,

Maria Konopnicka cieszyła się w naszym kraju nieskalaną reputacją przykładnej matki, wielkiej patriotki, działaczki społecznej oraz wybitnej pisarki. Jej imię było niczym nowe prześcieradło – śnieżnobiałe i nieskalane złym słowem. Wychwalane nie tylko przez ludzi z branży, ale również Kościół, który upatrzył sobie w niej idealny przykład Matki Polki. Wydawać by się mogło, że wszyscy z otoczenia Konopnickiej – na czele z samą pisarką – ciężko pracowali nad jej wizerunkiem, z uporem maniaka czyszczą kartotekę poetki z niewygodnych faktów i stawiając jej tym samym spiżowy pomnik nie do ruszenia. I pozostałby nietknięty po dziś dzień, gdyby na warsztat nie wzięły go środowiska LGBT.

Robiąc na złość kolegom stojącym w opozycji, wyciągnęli na światło dzienne przyjaźń, która łączyła Marię z malarką Marią Dulębianką. Doprawili ją erotyzmem i sprawili, iż utrwalony po śmierci Konopnickiej przez kolejne pokolenia wizerunek uległ demityzacji. Zaś życie pisarki ponownie wzięto pod lupę i zaczęto odkuwać z marmurów udowadniając, że nie taka Konopnicka święta, jak ją prezenterzy toruńskiej stacji radiowej malują.

Biografowie pisarki postanowili na nowo odtworzyć jej losy, uzupełniając o pikantne szczegóły. W tym gronie znalazła się również Iwona Kienzler, która zdecydowała się podejść do sprawy rzeczowo i zbadać życiorys Konopnickiej w oparciu o dokumenty, wspomnienia i listy, które po sobie zostawiła oraz napisane do tej pory pozycje biograficzne. Tak powstała licząca niecałe dwieście pięćdziesiąt stron Maria Konopnicka. Rozwydrzona Bezbożnica. Rzetelnie, aczkolwiek bez większych skandali prezentująca życie pisarki.

Ze stron tej książki wyłania się nietuzinkowa, pewna siebie postać, która po szczęśliwym Maria_Konopnickadzieciństwie, wkroczyła w szczęśliwe z początku małżeństwo. Została matką, przykładną gospodynią i żoną, a wolne chwile poświęcała na czytanie w otoczeniu idyllicznych, wiejskich krajobrazów. Z czasem jednak zaczęły pojawiać się w problemy finansowe, małżeństwo przestało układać się po jej myśli, a do alkowy wkroczyły osoby trzecie. Konopnicka w tym całym bałaganie zwróciła się ku poezji, tworząc i publikując swoje pierwsze wiersze, które spotkały się ze znaczącym uznaniem, w tym również liczącego się już Henryka Sienkiewicza. Ten zaś impuls popchnął ją do uczynienia radykalnego kroku – opuszczenia męża, wyjazdu do Warszawy i rozwinięcia swojej pisarskiej kariery, której losy wypełniały wzloty oraz upadki.

Maria musiała zmierzyć się z życiem samotnej, pracującej matki, co w XIX wieku mogło wydać się kontrowersyjne i dodatkowo grożące wykluczeniem z towarzystwa. Poradziła sobie jednak umiejętnie, choć okupiła to zdrowiem, jak również skomplikowaną relacją z potomstwem, która po latach przyczyniła się do jej ucieczki za granicę.

Warto również zaznaczyć, iż Konopnicka pomimo początkowej sympatii okazywanej jej przez środowiska konserwatywne, za sprawą jednej publikacji straciła ją i nie odzyskała aż do śmierci. Kościół nie zaakceptował pracy Marii noszącej tytuł Z przeszłości: fragmenty dramatyczne, w której przedstawiła dzieje konfliktu między katolicką instytucją a Andreasem Vesaliusem, Galileuszem oraz Hypatią. Książka w środowiskach konserwatywnych została odebrana bardzo źle, tym samym wiążąc imię Konopnickiej na resztę życia z otoczeniem liberałów, co z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się ironiczne.

Lecz Kienzler w swojej książce nie skupia się na twórczości pisarki, a na analizie jej życia. Wyciąga z niego wnioski ukazujące ją, jako normalną osobę posiadającą problemy, słabości oraz tajemnice. Jednak na drodze do ich odkrycia stoi największa przeszkoda w postaci samej wieszczki, która kreując swój wizerunek zniszczyła wszelką korespondencję do niej napisaną, zaś swoje listy tworzyła z myślą o ich możliwej publikacji. Kienzler jednak stara się rozprawić z tymi kłamstewkami szybko oraz w sposób możliwie bezbolesny dla poetki. Nie bawi się ona również w ubarwianie jej historii – zwłaszcza związku z Dulębianką.

Biografia przedstawia losy ich przyjaźni wyłącznie w oparciu o suche fakty, z których nie zostały wyciągnięte żadne daleko idące wnioski. Wyłania się z nich raczej obraz bliskiej przyjaźni dwóch kobiet, wspólnie podróżujących po Europie, który między wierszami i z perspektywy czasu mógłby zostać wzięty za homoseksualną relację, ale ten charakter nigdzie nie zostaje przez autorkę potwierdzony. Jej analiza nie wnosi nic nowego, a Kienzler nie wykazuje potrzeby opowiedzenia się po jakiejkolwiek stronie konfliktu. Całą historię przedstawia bardzo powierzchownie i zachowawczo.

Maria Konopnicka. Rozwydrzona bezbożnica to biografia prezentująca losy poetki konkretnie, rzeczowo i bez zbędnych ozdobników. Nie przejawia krytycznej postawy ani wobec głównej bohaterki, ani osób, które postanowiły zszargać jej dobre imię. Jest raczej próbą przedstawienia dlaczego pewne hipotezy mają prawo racji bytu. Zaś sama Konopnicka jawi się w niej, jako psotna kobieta, która chcąc oderwać się na chwilę od otaczających ją problemów, wodził wszystkich za nos kreując piękne historie na swój temat i tym samym budując mit, w który z czasem uwierzy wiele osób.

Nie jest to pozycja porywająca, oburzająca czy skłaniająca do refleksji i dalszego przyjrzenia się losom poetki. To raczej poprawnie napisana dłuższa forma noty biograficznej, uzupełniona o szczegóły z życia prywatnego oraz kilka ciekawostek. Książka, którą szybko się czyta i jeszcze szybciej się o niej zapomina.

Opublikowano na Wywrota.pl (04/06/2014)

Iwona Kienzler, Maria Konopnicka. Rozwydrzona bezbożnica

Wydawnictwo Bellona, 2014
Liczba stron: 248

Reklamy