Kryminał skandynawski jest obecnie znakiem rozpoznawczym literatury tego regionu oraz gwarancją dobrej literatury popularnej. O jego popularności oraz rozchwytywaniu świadczy między innymi fakt, iż to pierwsza fraza podpowiadana przez wyszukiwarkę Google po wpisaniu słowa „kryminał”. Jest najwyraźniej „coś” w chłodnym klimacie tych terenów, co pobudza wyobraźnię pisarzy, popychając ich w stronę historii o zbrodniach mrożących krew w żyłach. Czar ten wpłyną również na niedawnego debiutanta na polskim rynku – Jørna Lier Horsta.

Horst to norweski pisarz z wyjątkową biografią, wyraźnie odbijającą się w jego twórczości. Ukończył kryminologię, filozofię oraz psychologię i przez długi czas pracował jako szef wydziału śledczego Okręgu Policji Vestford. W ten sposób poznał od podszewki pracę w policji śledczej, a doświadczenie to świetnie wykorzystał w pracy pisarskiej tworząc powieść charakteryzującą się ciekawą koncepcją i niezwykłym klimatem.f0312f9b_jpg-lg

Psy gończe” to drugi wydany w Polsce tom serii o policjancie Williamie Wistingu. Książka otrzymała nagrody Martina Becka, Rivertona i Szklanego Klucza, zbierając pochwały krytyków, uznanie czytelników oraz stając się najbardziej utytułowaną powieścią w dorobku autora. Czym zatem zasłużyła na taki rozgłos oraz chwałę?

Po pierwsze wartką akcją, która wciąga od pierwszych stron. Jej fabuła początkowo toczy się dwoma różnymi torami. Jednocześnie śledzimy wątek dotyczący komisarza Williama Wistinga, podejrzanego o sfabrykowanie dowodów w sprawie morderstwa z przeszłości oraz losy jego córki Line – dziennikarki, która natrafia na nową i tajemniczą zbrodnię, pozornie nie powiązaną ze sprawą jej ojca. W międzyczasie w okolicy znika młoda dziewczyna, której sprawa niebezpiecznie przypomina tą popełnioną przed laty. Wątki zaczynają splatać się ze sobą.

Szybka akcja „Psów gończych” wiedzie nas przez meandry pracy dziennikarzy śledczych oraz kulisy działań policji. Nastrój grozy i czekającego za rogiem niebezpieczeństwa dodatkowo podkręca tempo sprawiając, że czytelnik do końca jest trzymany w napięciu. Wątki poboczne pojawiają się w ilości znikomej, nie rozpraszając naszej uwagi od głównych tematów i tym samym sprawiając, iż nie chcemy odłożyć powieści, aż nie poznamy prawdy o losach głównych bohaterów.

Jednak samą uwagę najbardziej przykuwa nieczęste w powieściach kryminalnych odwrócenie ról. „Dobry policjant” staje się podejrzanym – osobą z dnia na dzień odciętą od naturalnego środowiska i postawioną „po drugiej stronie barykady”. Walcząc o dobre imię, nadal pozostaje śledczym starającym się zrozumieć myślenie przestępcy. Jednak jego praca jest utrudniona przez fakt, że sam jest za niego uznawany.

Natomiast dziennikarka Line, staje się śledczym starającym połączyć wszystkie, na pozór nieposiadające ze sobą nic wspólnego, elementy w całość, która może doprowadzić do schwytania prawdziwych przestępców.e3b1b55d_jpg-lg

Horst pisze lekkim stylem, który pozwala na zanurzenie się w fabule i oderwanie od rzeczywistości. Bohaterowie również są wyraziści – posiadają swoje tajemnice, słabości oraz ludzkie potrzeby. Ich historie są przed nami odsłanianie powoli, zgodnie z potrzebami fabuły. Jak zwykli ludzie nie odkrywają się od razu tylko powoli i nie całkowicie, skrywając następne informacje na potrzeby kolejnych powieści.

Jørn Lier Horst jest uważany za drugiego Jo Nesbø. Jednak ja nie zgadam się z tą opinią. To pisarz na tym samym poziomie, lecz tworzący w swoim stylu – stylu, który gwarantuje wszystko, co najlepsze w dobrej literaturze popularnej – wartką akcję, rozrywkę oraz możliwość oderwania się od rzeczywistości. Pobudza nasz umysł, zachęcając do stawiania własnych hipotez i nagradzając zakończeniem niosącym odpowiedzi, ale również budzącym ciekawość odnośnie dalszych perypetii Wistinga oraz jego córki. Tym samym gwarantuje sobie wierną rzeszę czytelników, którzy będą wyczekiwać na jego kolejne pozycje.

Jørn Lier Horst, „Psy gończe”
Wydawnictwo Smak Słowa, 2015
Liczba Stron: 384

Opublikowano na Wywrota.pl (11/06/2015)

Reklamy